Oto kamizelka typu "szybko, łatwo i przyjemnie".
Zalegające moteczki znalazły swoje przeznaczenie:
1. baza, czyli reszta z TEGO swetra - trochę ponad trzy lata zalegania (Laines du Nord Dolly Maxi - 100 % merynosa; 50 g/ 87 m) - miałam trochę ponad dwa motki i wykorzystałam całość,
2. jakaś resztka granatowej włóczki skarpetkowej - w dwie nitki,
3. moher, dość stary z długim włosem, w tej chwili ciężko taki już znaleźć - Almonde Stella Kid (74 % kidmohair/ 26 % akryl; 25 g/ 90 m) - miałam jakieś 2 motki i trochę - wykorzystałam całość.
Rozmiar: 36/38.
Druty nr 9.
Robiony od góry, żeby było od razu widać, czy wystarczy. No i udało się go wydziergać w ciągu jednej niedzieli.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolly Maxi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolly Maxi. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 marca 2017
poniedziałek, 16 listopada 2015
Czapka "OGAGUN HAT"
Czapka wykonana z włóczki Laines du Nord Dolly Maxi w kolorze granatowym (100 % wełny merynosa; 50 g/ 87 m).
Druty: 4,5
Wzór: z głowy
Rozmiar: 56 cm.
Druty: 4,5
Wzór: z głowy
Rozmiar: 56 cm.
Etykiety:
czapka,
Dolly Maxi,
Laines du Nord,
merynos,
wełna
niedziela, 7 grudnia 2014
MIX PINK
Wyrabianie resztek czyli Mix Pink w swetrze typowo zimowym.
Druty nr 12.
4 różne nitki, w tym: Dolly Maxi Laines du Nord - jasno fioletowy merynos, gruby różowy moher, cienka cieniowana nić niewiadomego pochodzenia i fuksjowa mieszanka jedwabiu z akrylem.
Waga całości około 800 g.
Sweter wyszedł mi w typie oversize. Nie było to zamierzone ale podoba mi się w tej wersji.
Nie ma jeszcze guzików bo ciężko znaleźć coś, co by do tego miksu pasowało.
Wzór wychodził mi w trakcie dziergania: podwójny ryż jako forma plisy. Dodatkowo pas pionowy na plecach - tak dla złamania nudy.
Korpus i rękawy zrobione są od dołu, a następnie połączone w jedną całość w formie raglanu. Robiłam do momentu, aż wykończyłam nić moherową.
Będzie ciepły sweter na zimne dni.
Miło mi, że zaglądacie tu i zostawiacie miłe słowa. Dziękuję.
Druty nr 12.
4 różne nitki, w tym: Dolly Maxi Laines du Nord - jasno fioletowy merynos, gruby różowy moher, cienka cieniowana nić niewiadomego pochodzenia i fuksjowa mieszanka jedwabiu z akrylem.
Waga całości około 800 g.
Sweter wyszedł mi w typie oversize. Nie było to zamierzone ale podoba mi się w tej wersji.
Nie ma jeszcze guzików bo ciężko znaleźć coś, co by do tego miksu pasowało.
Wzór wychodził mi w trakcie dziergania: podwójny ryż jako forma plisy. Dodatkowo pas pionowy na plecach - tak dla złamania nudy.
Korpus i rękawy zrobione są od dołu, a następnie połączone w jedną całość w formie raglanu. Robiłam do momentu, aż wykończyłam nić moherową.
Będzie ciepły sweter na zimne dni.
Miło mi, że zaglądacie tu i zostawiacie miłe słowa. Dziękuję.
Etykiety:
Dolly Maxi,
merynos,
moher,
sweter
środa, 26 listopada 2014
Wspólne dzierganie i czytanie i masa różnych
Do robótek z poprzedniego tygodnia, czyli:
1. blue sweterek dla mnie (Babyalpaca BC Garn),
2. mix pink z czterech różnych nitek, w tym Dolly Maxi Laines du Nord,
dołączyła właśnie:
1. kolejna wersja poncza z moheru Angel Debbie Bliss,
2. sweter z Alpaca dk Artesano.
A do tego książka, żeby być w temacie Wspólnego dziergania i czytania z Maknetą.
Książka nosi tytuł "Major" Marcina Ciszewskiego.
Pierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy w 2007 roku ma wyruszyć do Afganistanu.
Najlepiej wyszkoleni żołnierze zaopatrzeni w broń najnowszej generacji, w tym takie fantastyczne cuda techniki, które mogą przenosić żołnierzy w czasie, co w razie ewentualnego niepowodzenia akcji może pomóc im wrócić i naprawić, co skopali.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że w grupie speców znaleźli się Polacy, którzy postanowili naprawić nam historię i przenieśli się do czasów II wojny światowej.
Pech chciał, że podczas jednej z walk z hitlerowcami, urządzenie zostało uszkodzone i żołnierze utknęli w latach 40.
Akcja dość często skacze po historii i geografii.
Na razie jestem na początku książki więc jeszcze nie wiem, co będzie się działo dalej i jak potoczą się losy żołnierzy.
Jedno jest pewne, nie jest to typowa historia wojenna. Czyta się dobrze i lekko mnie zaczyna wciągać. A do tego intrygujące pytanie "co by było, gdyby..?"
Dziękuję za odwiedziny i komentarze
1. blue sweterek dla mnie (Babyalpaca BC Garn),
2. mix pink z czterech różnych nitek, w tym Dolly Maxi Laines du Nord,
dołączyła właśnie:
1. kolejna wersja poncza z moheru Angel Debbie Bliss,
2. sweter z Alpaca dk Artesano.
A do tego książka, żeby być w temacie Wspólnego dziergania i czytania z Maknetą.
Książka nosi tytuł "Major" Marcina Ciszewskiego.
Pierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy w 2007 roku ma wyruszyć do Afganistanu.
Najlepiej wyszkoleni żołnierze zaopatrzeni w broń najnowszej generacji, w tym takie fantastyczne cuda techniki, które mogą przenosić żołnierzy w czasie, co w razie ewentualnego niepowodzenia akcji może pomóc im wrócić i naprawić, co skopali.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że w grupie speców znaleźli się Polacy, którzy postanowili naprawić nam historię i przenieśli się do czasów II wojny światowej.
Pech chciał, że podczas jednej z walk z hitlerowcami, urządzenie zostało uszkodzone i żołnierze utknęli w latach 40.
Akcja dość często skacze po historii i geografii.
Na razie jestem na początku książki więc jeszcze nie wiem, co będzie się działo dalej i jak potoczą się losy żołnierzy.
Jedno jest pewne, nie jest to typowa historia wojenna. Czyta się dobrze i lekko mnie zaczyna wciągać. A do tego intrygujące pytanie "co by było, gdyby..?"
Dziękuję za odwiedziny i komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)












