wtorek, 12 października 2010

Stare prace szydełkowe

Ostatnio mam mało czasu na nowe robótki, więc pokazuję te, które robiłam rok temu.
I, uwaga! zapodaję stronkę z netu, na której znalazłam owe dzwonki.





A to już gwiazdka, też z netu.
Dość duża, bo ma średnicy około 10 cm.
Idealna na okno


A tu kolejne prace z koralików - inwencja własna.


Kolejne aniołki z koralików




A także mały, płaski aniołek z koralików na agrafkach


Odpowiadam:
Ania - wzór na szal znalazłam u Dagi z "Włóczkomanii", wzór i oryginał wykonania, znajdziesz tu, a ja swój szal robiłam z cienkiej włóczki akrylowej, na drutach nr 4.

sobota, 2 października 2010

Przedświątecznie?

Do Bożego Narodzenia jest jeszcze masa czasu, ale wszyscy, którzy robią coś na tę okazję, wiedzą, że trzeba zacząć te robótki dużo wcześniej, żeby się wyrobić w czasie.
Rok temu robiłam różnego typu ozdoby na święta Bożego Narodzenia.

Bombki 10 cm, złota, srebrna i biała nić.
Wzór z gazetki "Diana Robótki Extra" nr 4/2009



Ta bombka ma jakieś 8 cm, a wzór znowu pochodzi z gazetki "Diana Robótki Ręczne Extra" nr 6/2009



A to już dzwonki wygrzebane w przestworzach netu:
Wielkość około 5 cm z nici "Altin basak"




A to już moja wersja dzwonka, z dodatkiem perełek - około 5 cm.



A także gwiazdki... wielkość około 8 cm.
Te z kolei, wygrzebałam w gazetce... a jakże! "Diana Robótki Ręczne Extra" nr 6/2009.




Ta, ze srebrnej, metalizowanej nici tez jest z netu. Wielkość około 8 cm.
Robiłam takie również z nici złotej, ale zdjęcia nie posiadam


Oczywiście, to jeszcze nie wszystkie ozdoby, które robiłam w zeszłym roku, ale na razie tyle wklejam. Tak na początek, bo sezon już się zaczyna powoli na ozdoby tego typu.

czwartek, 30 września 2010

Prezencik...

Jakiś czas temu, na pewnym forum, okazało się, że jedna z koleżanek zaszła w ciążę. Chciałyśmy jej zrobić niespodziankę na połowę ciąży, czyli na tzw. baby shower.
Ponieważ każda z nas robi różne wytwory z "branży" robótek ręcznych, więc padła cicha propozycja zrobienia dla niej prezenciku.
A, że prezencik właśnie dotarł do przyszłej mamy, więc ja pokazuję, co zrobiłam dla dzieciaczka, tudzież dla mamy.

A jest to kocyk dla dziecka...



Albo szal dla mamy na chłodniejsze dni...



Wzór liści pochodzi z książki Hanny Grykałowskiej "Ściegi na drutach".

Oby dziecię rosło zdrowe, a mama była szczęśliwa.

niedziela, 26 września 2010

Czasami...

Czasami spotyka się ludzi, obcych, którzy są bezinteresowni, pomocni...
Dla nich warto się starać...
Spotkałam takie osoby w swoim życiu. A jedną z nich jest Karo.
Dla niej wykonałam drobny prezencik. Już do niej dotarł, więc go upubliczniam.

Aniołek z koralików, kolczyki - kule z kryształków i wisiorek.







W tym czasie moja córa wykonała pierścionek dla mamusi




A, że czasu miała dużo, to z koralików i żyłki wyplotła zwierzaczki

czwartek, 23 września 2010

Szybki koralikowy wpis

Ostatnio miałam takie zamówienie koralikowe...




Kolczyki z kryształków i aniołki na agrafkach.
Zamówienie poszło do właścicielki, której się podoba. Tak twierdzi.


Nawiasem mówiąc, to jeszcze nie wszystkie koralikowe dzieła, które ostatnio zrobiłam...
Następne wkleję, jak otrzymam wieści, że do właścicielki doszło.

wtorek, 21 września 2010

Znowu ponczo...

Jakoś tak się porobiło,z e nie miałam wystarczająco danych do robótek zamówionych więc sobie zrobiłam takie ponczo z mieszanki: bawełna, akryl i wełna. Druty nr 5 i kombinacja wzorów z warkoczy. Wyszło, jak widać, tylko kolory mi na zdjęciu nie wyszły, bo usiłowałam łapać pogodny dzień, a jednocześnie szybko skończyć.
Nie wyszło, jak należy.
Kolory realne wyszły jedynie na pierwszym zdjęciu.
Tu jeszcze bez golfa i z dodatkami mojego balkonu



Ta wersja, mimo że słabo widoczna, ma już golf.

Takie wzorki zastosowałam, a kolory znowu nie takie jak trzeba, niestety...


Nie zraża mnie to jednak wcale.
Znalazła się na niego klientka, wiec ponczo jest już w drodze.


Odpowiadam: Magda, widełki , tudzież wykonane na nich szale urzekły mnie jakiś czas temu i jak tylko będę miała chwilę czasu, wstawię moje próby podołania tematowi.
Tymczasem, mogę jedynie pokazać zdjęcia z netu: polecam ten blog.

sobota, 11 września 2010

Skala nałogowości...

Właśnie znalazłam taki tekst u Truskaveczki i nie mogłam się powstrzymać. Znalazłam u siebie kilka z wymienionych punktów...

Spowiedź nałogowca:

10 znaków, że jesteś uzależniona od robótek

1. Zawsze żałujesz, że właśnie nie dziergasz.
2. W twoim domu jest więcej włóczki niż jedzenia.
3. Kiedy idziesz do ulubionej chińskiej restauracji, pałeczki do ryżu kojarzą ci się z ulubionymi drutami nr 8.
4. Sprzedawcy w okolicznej pasmanterii wiedzą, jak masz na imię i jaki jest numer twojej karty kredytowej.
5. Masz zaczęte co najmniej 4 robótki.
6. Owce to chodzące swetry.
7. Sweter rozmówcy interesuje cię bardziej niż treść wypowiedzi.
8. Idziesz do sklepu ze swetrami i nic nie kupujesz, bo te same swetry zrobiłabyś sama i to lepiej.
9. Posiadasz przedmioty o dziwnych nazwach, takich jak licznik rzędów, agrafka dziewiarska i szydełko tunezyjskie.
10. Co najmniej pięć robótek umiałabyś zrobić z pamięci.


Ad 1. zawsze jak siedzę przy komputerze, czuje,z e powinnam coś innego robić niż klikać i żałuję szczerze, że nie da się jednocześnie pisać i dziergać.
Ad 2. tu jednak nie jest ze mną tak źle... jednak trochę więcej jedzenia mam.
Ad 3. w różnych miejscach takie rzeczy mi się kojarzą...
Ad 4. oj, tak... tylko te karty się nie zgadzają. Poczekam na taką pasmanterię, w której w ogóle można by było kartą płacić.
Ad 5. a tego punktu u mnie nie ma. Nie lubię robić kilku rzeczy jednocześnie..co najwyżej zaczynam coś i nie kończąc przechodzę do innej... potem o pierwszej zapominam i nie wracam, albo wracam, ale zmieniam wszystko.
Ad 6. ze szczególnym uwzględnieniem owiec z Kaszmiru :)))
Ad 7. TAK, TAK, TAK!
Ad 8. tu właściwie też nie mam problemu...nie wchodzę już do takich sklepów, chyba, ze na wystawie zobaczę coś ciekawego i wartego zapamiętania...
Ad 9. ...a do tego: grzybek, urządzenie do robienia sznurków, urządzenie do mierzenia grubości drutów z przelicznikiem cali na centymetry, itp...
Ad 10. ha! to też pewne.

W powyższej skali osiągam spokojnie 7/10.

Dodam jeszcze, że ostatni (wysoce ostry!) przypadek chorobowy u siebie, zanotowałam w czasie procesji w Boże Ciału, w czasie której oko zawiesiłam na pani, która miała na sobie cudnej urody szal i nijak nie mogłam dojść , ja w jaki sposób został on zrobiony. Śledziłam ją wytrwale, aż doznałam olśnienia!
Szal został zrobiony na widełkach.
Efekt jest taki, że po skonsultowaniu się z rodzicielką...mam w domu widełki i książkę na temat dziergania na widełkach!
Szkoda tylko, że - jak dotąd, czasu nie miałam na stworzenie czegoś na tym ustrojstwie...
Ale jeszcze przyjdzie taki moment, że dam radę.

wtorek, 7 września 2010

Szenila, szenila...

Mam taką swoją zasadę, że w weekendy nie pracuję. To są dni poświęcone dla rodziny.
Ale to nie znaczy, że wcale za druty nie chwytam.
Wręcz przeciwnie!
Tylko, że w tym czasie, robię coś dla siebie lub rodzinki.

A ponieważ za oknem było "...szaro buro i ponuro...", to powstało z resztek szenili takie bolerko dla córci:



O dziwo była to resztka, która wydawało mi się, wyblakła z wierzchu, bo kolorki miała różne, a że wiekowa była nieco.... Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że to cieniowana włóczka.
No i wyszło w delikatne paski.


A ponieważ było mi zimno w łapki, więc dopadłam następny motek szenili (nawet nie wiem, skąd ją miałam!).
A jak wiadomo, tak krawiec kraje, jak materii staje, czyli tak dzieje baba, ile włóczki ma, wiec wyszło coś, co miało być tuniczką. A wyszło, jak widać na załączonym obrazku...






Tak, czy inaczej, zadowolona jestem, bo jednak coś konkretnego z tych resztek wyszło, a i w ręce cieplutko w trakcie pracy było ;)

piątek, 3 września 2010

Nie lubię!

Czego nie lubię?
Otóż, zarwanych planów.
Miałam wkleić fotki jakiś czas temu i wcięło mi internet!
Ale nie ma się co użalać! Już wstawiam fotki.


Pierwszy seterek już był. To jego druga wersja.


Ten, z kolei, to nowe dzieło. Mam nadzieje, że spodoba się na żywo.
A został zrobiony z prawie 4 motków włóczki "Kotek". Czysty akryl.
Wzór pochodzi z gazetki "Swetry" 3/2010. Druty nr 4.

A tu wzorek w przybliżeniu:


Teraz pokazuję ponczo, córci...

...które, wyrodna matka zaanektowała na seksowną bluzkę..


Wzorek już był pokazany niedawno w tej bluzce.
Tym razem jednak trochę go zmieniłam dla własnych potrzeb. I robiłam dla odmiany na okrągło, wykończyłam szydełkiem, oczkami rakowymi.

A z innej beczki, jesień przyszła i nie podoba mi się to. Nie lubię zimna i krótkich dni.
Jakoś trzeba będzie to przeżyć. Chociaż ciągle mam nadzieje, że jeszcze będzie trochę ciepła... Złota polska jesień...


A do Teresa
Dziękuję bardzo za zaproszenie do zabawy. Jednak z przykrością stwierdzam, że nie spełniam warunków. Dziękuję jednak za pamięć. Mam nadzieję, że dam radę przy następnej zabawie.

niedziela, 29 sierpnia 2010

Nicnierobienie...?

Ostatnio mało piszę, ale za to robię.
Wczoraj skończyłam dwa dzieła, które pokażę jutro na zdjęciach.

Weekend, to u mnie dni, które spędzam z rodziną, więc na ogół niewiele robię na drutach.
Wczoraj jednak stwierdziłam, że dziecku potrzebne jest "coś" do ubrania z okazji rozpoczęcia roku szkolnego.
Jako, że ma być chłodno, zrobiłam białe ponczo, które (być może) będzie miało też inne zastosowanie...
Ale o tym też jutro, jak się zrobi i wstawi zdjęcia.

wtorek, 17 sierpnia 2010

Oj, jak ten czas leci!

Właśnie minął miesiąc od kiedy napisałam ostatniego posta.
Tak mi się jakoś porobiło, że uległam kontuzji. A była ona bardzo niekorzystna, bo uszkodziłam sobie palca. A to rzutowało na moją pracę. A właściwie wpłynęło tak, że owej pracy nie było.
Teraz jednak się już nieco naprawiłam, więc pokazuję, co poczyniłam ostatnio.

Na dobry początek, bransoletka dla koleżanki, na drucie pamięciowym z koralikami lampwork.




A teraz praca drutowa. To bluzka dla koleżanki z Wielkiego Żarcia.
Dziś została wysłana i mam nadzieję, że się spodoba.
A oryginał tej bluzki znalazłyśmy TU.





Nie wiem, czy ktoś zauważy, ale nie mam żywej modelki...
Otóż znalazłam się w posiadaniu manekina, który jest bardzo wiekowy.
Właścicielem tego manekina - mężczyzny skądinąd, był dziadzio mojego męża. Dziadzio był swego czasu bardzo znanym i doskonałym krawcem. Tak twierdzi cała rodzina. A mnie pozostaje tylko w to wierzyć, bo dziadzio nie żyje od 15 lat.
A znalazłam owego manekina czas jakiś temu na strychu. Cud, że nikt go nie wyrzucił!
Manekin, jak już napisałam, jest mężczyzną, wiec trochę trudu włożyłam w "ukobiecenie" go. Za pomocą własnej bielizny ;)
Jedyny jego mankament, to brak stojaka. Historia robi swoje i dziś już nikt nie pamięta co się z nim stało...
Prawdopodobnie został przerobiony dawno temu na stolik...

piątek, 16 lipca 2010

Natchnienia brak

Codziennie zabieram się do napisania czegokolwiek... i schodzi mi czas na przeglądaniu netu.


Ale zamieszczam w końcu zdjęcie poncza, które skończone, czeka na wysyłkę.

Tu w dwóch wersjach.
1. jak widać, na człowieku


2. bez człowieka, ale na życzenie klientki, z czarnymi dodatkami.

Cofając się nieco w czasie, stanowczo stwierdzam, ze koncert HEY był świetny.
Szkoda, że mój aparat nielubi robić zdjęć w nocy i przy światłach reflektorów, bo zamieściłabym zdjęcia z owej imprezy.

Poza tym, jest gorąco i najchętniej całe dnie spędzałabym nad wodą.

sobota, 10 lipca 2010

Udany dzień

Właśnie wróciliśmy (rodzinnie) z koncertu na rynku, zorganizowanego z okazji Dni Tarnowa.


A tu program.

Córa szczęśliwa, bo tematem głównym była twórczość Marka Grechuty i Anawy.
Pięknie wykonania Renaty Przemyk, Anny Tretter i Jacka Wójcickiego.

A jutro w programie Hey, który uwielbiałam w młodości, a teraz czas wrócić do starych fascynacji.


A teraz do p. Teresy Li: dziękuję za bardzo miłe komentarze, a wzór nie jest trudny, jeśli się ma jakieś pojęcie na temat robienia na drutach.

Pozdrawiam wszystkich nawiedzających mój blog.
Miłej niedzieli.

piątek, 9 lipca 2010

Dziś bez zdjęć

Za to wpis w dobrym humorze, bo ponczo niemal skończone i niebawem pojawi się tu w formie zdjęcia.
Muszę tylko zszyć części, dodać farfocle. Według życzenia klientki, mają być czarne.

Po cichu, natomiast, robię biały szal. Tak sobie, bo mam słabe światło, a lubię cały czas coś robić.
Więc białe nadaje się akurat.
Może ktoś będzie potrzebował szala na wesele, ślub...

A poza tym.... super jest, bo słońce świeci. W końcu zawitało lato na całego. Radość pełną gębą!

środa, 7 lipca 2010

Bolerko

Ostatnie dzieło jest już skończone i jutro zostanie wysłane do właścicielki.

Wzór już wystąpił, więc nie będę powtarzała opisu.
Włóczka, to mieszanka wełny i akrylu, weszło mi na to bolerko prawie 4 motki.

Pierwsze zdjęcie, to trochę żart. Chciałam uwidocznić guzik.

Tu, natomiast widać już ozdobnik, w postaci szpilki.
Jakoś taka wersja bez guzika, ale z ozdobnikem, mnie się najbardziej podoba w tym bolerku.


A tu, słabo widoczna ozdobna agrafka.


Więc owej agrafki zbliżenie też jest.


Jednym słowem, dla każdego coś miłego.


A tymczasem z drutów powoli schodzi część poncza ze wzorem znalezionym w "Sandrze" 3/96


Niestety na zdjęciu jakiś dziwny, buraczkowy kolor wyszedł. W rzeczywistości jest to kolor bordowy.

czwartek, 1 lipca 2010

Seksowny sweterek i inne...

Jakiś czas temu wklejałam kawałek planowanego sweterka z serii.
Muszę przyznać, że dość ładnie wyszło. Jestem zadowolona z efektu końcowego.
Oto dzieło końcowe:


A z innej beczki....
Jestem maniaczką książek. Uwielbiam papierowe wydania. W domu mam masę gazet ze wzorami i sporo różnych książek.
Lubie też przeglądać internet w poszukiwaniu nowych wzorów, ale jednak wolę mieć książki, bo zawsze mogę sobie do nich zajrzeć i znaleźć to, co mi potrzebne.
Tę książkę kiedyś zachwalała jakaś internautka. A dostałam ją od mojej mamy na urodziny.


Jednak największą radość sprawiła mi książka, którą prezentuje poniżej. A to dlatego, że zawiera bardzo dużo ciekawych wzorów.
Ku memu ogromnemu zdziwieniu udało mi się ją kupić w antykwariacie.




A na drutach mam teraz czarne bolerko, które pokażę wkrótce.